Blog emigracyjny

czwartek, 13 czerwca 2019

Dobrze już było


Nie za bardzo rozumiem na czym opierają swój optymizm ci, którzy twierdzą, że po Brexicie będzie dobrze. Zwłaszcza, chodzi o tych, którzy patrzą trochę z boku, cudzoziemców – czyli i nas.

sytuacja Wielkiej Brytanii po Brexicie
Podstawowym argumentem osób które twierdzą: „Eee, Anglicy sobie poradzą, zobaczycie!” wydaje się być historia. No bo do tej pory zawsze lądowali na czterech łapach. A to ktoś im pomógł, a to zmiana sojuszy; a to wybronili się, bo ewentualne nadchodzące nieszczęścia miały po drodze morze...
Ale w przypadku KAŻDEJ potęgi zawsze było jakieś „do tej pory”, a później nadchodził ten feralny „pierwszy raz”. Ja już nie mówię o „Tysiącletniej” Rzeszy (może by potrwała dłużej, gdyby Niemiaszki nie podskakiwali do tych, co nie trzeba). Ale przypomnijmy sobie Imperium Rzymskie (najpierw Republikę). Istniało setki lat, nie miało znaczącej konkurencji, aż w końcu trafił je szlag. Powód był bezpośrednio militarny, ale wynikał z rozkładu mechanizmów administracyjnych oraz wpuszczania imigrantów. Wolnych i zbrojnych.

Ale powody mogą być różne. I owszem, tutaj to nie będzie wyglądało tak spektakularnie. Państwo będzie dalej istnieć (choć może okrojone). Pozostaną w nim te same instytucje. Tylko, że już nie będzie tak jak było. To oczywiście dalszy ciąg degrengolady imperium – z którego pozostaje wersja skarlała. Przyszłe problemy widzi nawet Bank of England.

Kiedyś Wielka Brytania byłą potęgą przemysłową. Ale czasy masowej produkcji już dawno minęły. Miejca fabryk zajęły hurtownie (to pół biedy) albo nawet apartamentowce, po Manchester Ship Canal już praktycznie nie pływają statki.
Niektórzy, na polskich forach, nawet jeszcze przed Brexitem stawiali tezę, że „ten kraj przecież nic nie produkuje”. Owszem jest w tym trochę prawdy, ale przecież coś tam się robi, a niedawno produkował więcej. A choćby samochody. No ale ta gałąź przemysłu ostatnio poważnie bierze w łeb. Kryzys w branży motoryzacyjnej, nie tylko ze względów brexitowych zresztą, jest faktem. Tysiące ludzi traci pracę.
Zaś branża motoryzacyjna, to tylko przykład. Osłabła nawet produkcja odkurzaczy, bo potentat w tej branży wybiera teraz Azję. Najlepsze jest to, że manele zwijają niedawni zwolennicy Brexitu! I widoki na to, aby sytuacja się odwróciła, są wątpliwe.

No ale powie ktoś „nie samą produkcją” gospodarka stoi. Zwłaszcza w UK. Jakież tu potężne instytucje finansowe, jakżeż się wspaniale obraca pieniądzem! Tyle, że Londyn to już nie będzie finansowe centrum Europy, czy też świata. Wielu się wyniosło, inni się wynoszą lub redukują swoją obecność nad Tamizą.
Ciekawe, ile jeszcze da się jechać na inwestowaniu we wciąż drożejące domy-ruiny we własnym kraju? No bo dmuchanie bańki w branży nieruchomości, to podstawa tutejszej ekonomii. Przy jednoczesnym nawoływaniu do opanowania kryzysu mieszkaniowego. A to tanieć nie może – jakby nie było dziadowskie – bo katastrofa!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz