Blog emigracyjny

sobota, 21 marca 2020

Raport z zadżumionej wyspy cz. III, czyli trzeba wprowadzić kartki




Niektórzy w Polsce powiadają z przekąsem, że ze względu na trudności w zaopatrzeniu młodzi zobaczą teraz, jak to było za komuny. Podobnie Polonusi poakcesyjni mówią o Anglikach – przekonają się, jak to było po drugiej stronie Żelaznej Kurtyny.
Inna sprawa, że przecież Brytyjczycy doświadczyli w przeszłości racjonowania żywności. Tak było w czasie wojny. No ale kto to pamięta... U nas to wciąż świeża historia.

No i teraz w brytyjskich sklepach próbują udzielać ludziom limitowane ilości produktów i jakoś to zorganizować. Na razie na własną rękę, bez dokładnych wytycznych rządowych. I jakiś czas minie, zanim to uporządkują, niejeden dostanie w zęby w bitwie o papier toaletowy. Na czacie gry online, w której biorę udział od lat, ktoś zastanawia się, „kiedy w Croydon ktoś zostanie dźgnięty”.

Mimo sporych już zapasów, musiałem dziś odwiedzić Lidla. Trzeba było chleba po prostu... A że mają tam też dziś chilijski Merlot za 2.99, oraz polskie, litewskie i węgierskie kiełbasy suszone/wędzone – no to połączyłem przyjemne z pożytecznym. Nie mają niestety papieru toaletowego, a ja posiadam już tylko ze 20 rolek...

oferta lidlaNo i kupiłem prawie wszystko co chciałem. Tzn. ta jakaś polska wędzona firmy „Kuljanka” wyszła już wcześniej, przed 9 rano (chyba że się jeszcze pojawi). Wziąłem więc z dzika. Miejscowi chyba nie wiedzą co to w ogóle jest, więc było tych kiełbas pod dostatkiem i to w ludzkiej cenie. Podobna sytuacja z „Kindziukiem” i jakąś „Debrećeni”.

Niestety, choć cywilizowani ludzie biorą wino na skrzynki (czy też case'y), to z mojego kartonu wyciągnięto dwa. Sprzedają tylko bowiem po cztery.
Przypomniał mi się jeden wstawiony pan, którego spotkaliśmy w latach 80. wracając z imprezy w Krakowie. - Przed wojną też była reglamentacja – opowiadał z rozrzewnieniem. - Sprzedawali tylko po dwa szampany...

reglamentacja towarówOK, taką reglamentację mogę znieść. Nawet to, że z wódek czystych był tylko jakiś Rachmaninov i polski Krupnik (raczej drogie). Whisky też nie dużo (wczoraj zamknęli puby).
Ale przy kasie zabrano mi też... jeden chleb. I zostawiono tylko jeden. Przed weekendem. Ja rozumiem, że np. emeryt dostanie jeden bochenek. Ale nas jest obecnie sześcioro. Czy ja mam domowników przyprowadzić do sklepu, aby kupowali osobno dla siebie, czy też przychodzić częściej? Tak, to świetne rozwiązania jeżeli chodzi o powstrzymywanie rozprzestrzeniania się wirusa.
A co jeżeli chciałbym pomóc komuś, kto domu opuszczać nie chce albo nie może? No niestety, taka działalność zmusza do kolejnych odwiedzin sklepu.

Na to wygląda, że dopóki nie zasypie się sklepów niemożliwą do ogarnięcia ilością towaru, nie będzie dobrze. No albo trzeba wprowadzić kartki. Zapowiada się znów świetna lekcja historii!







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza