Popularne posty

sobota, 2 listopada 2013

Byle nie Polakowi

Jedni płacą krajanom za "usługi", które wynikają z braku znajomości języka i obsługi komputera. Inni starają się, aby rodak na nich nie zarobił za nic, nawet jeżeli oferuje usługę rzetelną i potrzebną.

To znaczy oni uważają, że to pewnie usługa nierzetelna. Jak ktoś jest niedużą firmą i do tego polską, to pewnie chce oszukać.
Fakt faktem - są tacy. Cudotwórcy od ubezpieczeń samochodowych. Załatwiacze pracy. Niepowiązani z żadnym uznanym przedsięwzięciem, wymagający dodatkowej prowizji za swoje usługi. I nawet dobrze żyją. Jakoś sobie radzą, bo to osobnicy obrotni.

Za to inni, którzy reprezentują rzetelne, zarejestrowane firmy, zbierają baty. "U Polaka już nic nie będę załatwiał" - mówi ktoś oszukany i wrzuca wszystkich do jednego worka.
Inny po prostu - nie bo nie. Jakoś tak z zazdrością patrzy na rodaka, któremu się wiedzie i najchętniej podłożył by mu nogę - a na razie przynajmniej tyle może zrobić, że nie da mu zarobić.

Praca w Wielkiej Brytanii, to kąsek łakomy lub konieczność dla wielu biednych obywateli III RP. Również dla takich, którzy nie umieją sobie poradzić. Zresztą czasami dlatego nic nie osiągnęli w "Starym Kraju". Jeszcze długo będą padali ofiarą różnych oszustów i budowali swoje uprzedzenia. No chyba, że już je przywieźli ze sobą.  

Wszyscy startujemy równo

Anglia rozpoczyna się o godzinie dziewiątej. Wtedy ludzie zaczynają pracę w biurach, a dzieci rozpoczynają lekcje w szkole. Są wyjątki - to ci, którzy robią coś wcześniej, aby inni mogli zacząć o dziewiątej.

Wszyscy startujemy równo. Wszyscy co rano znajdujemy się w tym samym bałaganie. Korki na drogach to rzecz normalna, codzienność. Na drogach miejskich, na autostradach. Bo wszyscy odpalamy fury między ósmą, a dziewiątą. Komunikaty radiowe dotyczące sytuacji na drogach o tej porze można by nagrać i odtwarzać codziennie. Bo codziennie w tych samych miejscach jest korek.

Ciut lepiej bywa w poniedziałki. Nie wszyscy jeszcze doszli do siebie... Praca w Brytanii nie może być za ciężka dla Brytyjczyków.

Późnym popołudniem sytuacja jest rozciągnieta w czasie. Szkoły kończą naukę trzecia, po trzeciej. Ponieważ pod nimi najczęściej nie ma wystarczająych parkingów, bywa też, że umiejscowione są przy ślepych ulicach, na drogach dojazdowych organizuje się korek.
Anglia zamyka się ostatecznie o godzinie piątej. Sklepy, poza hipermarketami i spożywką, również. Nawet poczta.
Korek trwa dalej.